RSS
poniedziałek, 05 października 2015
54 x 73, akryl, płótno

DSC00641

www.mejsmo.blogspot.com

12:45, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 marca 2009
STOSUNKI PRZESTRZENNE, SALON SZTUKI 49
najpiękniejszy jest przedmiot, którego nie ma (Zbigniew Herbert „Studium przedmiotu”) Nowy, monochromatyczny cykl obrazów Marka Ejsmonda-Ślusarczyka, utrzymany w nieprzedstawiającej konwencji, nosi przewrotny tytuł „Studium przedmiotu”. Na kilkunastu płótnach malowanych w szaro-srebrnej tonacji nawiązującej kolorystyką do pracownianego wnętrza i jego otoczenia, pojawiają się wątki charakterystyczne dla wcześniejszych prac artysty. Elementy kosmiczno-abstrakcyjnych kompozycji tym razem poddane malarskiej korekcie i kadrowaniu. Przy użyciu jednolitego koloru autor „wycina” w nich „okna” na swoją artystyczną rzeczywistość. Własne działania poddaje rewizji i malarskiej refleksji. Zamalowuje fragmenty płócien tworząc swoiste obrazy w obrazie. Dla podkreślenia ekspresji zapisu zaczyna również je nakłuwać i przecinać. Na mniejszych, bardziej „poręcznych“ formatowo pracach pojawiają się powiększone detale z dotychczasowej twórczości.Potrzeba kadrowania własnego malarstwa to reakcja na „rozbuchany wizualizm” świata. Próba jego ogarnięcia w prywatnym mikrokosmosie, zawężenia poruszanych problemów, znalezienie schronienia w najbardziej intymnych obszarach sztuki. To osobisty sposób na odbiór rzeczywistości i sztuki poprzez umiejętną selekcję motywów i obrazów.Nowy cykl to kolejny zapis rozważań nad zagadnieniami kosmosu, przestrzeni i czasu, natury w zetknięciu z cywilizacją, nad najbliższym otoczeniem domowym, podmiejskim, jak również pracownianym, w pofabrycznej dzielnicy na warszawskiej Pradze. Autor czerpie także inspiracje z literatury, zarówno tej zapamiętanej z dzieciństwa (np. S. Lema) rozbudzającej jego wyobraźnię w kierunku snucia fantastycznych i kosmicznych malarskich wizji oraz ostatnio - poezji Herberta, która okazuje się być niejednokrotnie doskonałym słownym dopowiedzeniem jego artystycznych poszukiwań. „Studium przedmiotu” nawiązuje do Herbertowskiego wiersza o tym samym tytule. Do „przedmiotu, którego nie ma”, gdzie powycinane w malaturze kształty, ślady swoistej figuracji, jedynie kojarzyć się mogą z rzeczywistymi obiektami, stanowiąc autonomiczny zapis. Ejsmond-Ślusarczyk podobnie do poety, zaznacza „czarnym kwadratem” na płótnie „miejsce gdzie stał przedmiot” snując opowieść „o pięknym nieobecnym”. Sztuka Marka jest niezwykle wyważona i wewnętrznie opanowana. Autor ma znakomity zmysł konstrukcyjny, umiejętność budowania iluzji przestrzeni, tworzenia kompozycji o przemyślanych tonacjach barw i układach form. Obrazy powstają bez uprzednich szkiców, jako intuicyjne zapiski prowadzone bezpośrednio na płótnie, które następnie poddawane są wielokrotnej korekcie i modyfikacjom. W świeżo namalowanych pracach pojawiają się fakturologiczne eksperymenty z pogranicza malarstwa materii (pogrubiona faktura, przylepione elementy niemalarskie, ślady cięcia płótna) służące przede wszystkim wzmocnieniu ich wymowy. To często studia jednej barwy zamykanej w różnych formach, tonacjach, natężeniach i oświetleniach. Są wśród nich zarówno abstrakcje będące zapisem „powidoków” pejzaży, jak również przedmiotów o nieregularnych, wielopalczastych lub eliptycznych kształtach. Plama barwna stanowi w nich zaledwie aluzję do świata zewnętrznego, a nie naśladowczy opis. Podobnie do zamykanych w owal abstrakcyjnych pejzaży Tadeusza Potworowskiego, płótna Ejsmonda-Ślusarczyka nabierają magicznych właściwości szczególnie przy oglądzie z pewnym „odejściem” i przy zmieniającym się oświetleniu. Każdy z fragmentów prowadzi jakby „podwójne życie”. Jednym razem tkwi w uśpieniu pozostawiając pole do popisu pozostałym detalom obrazu, innym przykuwa uwagę odżywając w najdogodniejszym dla niego świetle.Iluzja przestrzeni budowana jest w dwojaki sposób – formami geometrycznymi odbijanymi z szablonów (charakterystyczne owale - syntetyczne drzewa); malowanymi sprayem, pulsującymi elementami kolistymi i rozedrganymi kreskami oraz rysunkowymi pionowymi, poziomymi i ukośnymi liniami – swoistymi punktami odniesienia dającymi możliwość okiełznania kompozycji. Twórczość Marka Ejsmonda-Ślusarczyka jest jedyna w swoim rodzaju. Pomimo przywiązania do języka abstrakcji, za każdym razem zaskakuje i nie pozwala się sobą znudzić. Zachwyca przestrzennością kompozycji, zapisem abstrakcyjnych wizji budowanych w oparciu o własne wrażenia czerpane ze wspomnień, zainteresowań, literatury, obserwacji natury i najbliższego środowiska. Uspakaja i zniewala wysmakowanymi monochromatycznymi tonacjami barw oraz użyciem prostych środków. Obrazy Marka istnieją zarówno jako autonomiczne obiekty, jak również jako spójny zapis jego drogi twórczej. Drogi niezwykle poetyckiej - ku abstrakcji kontemplacyjnej.  Magdalena Durda-Dmitruk
18:50, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lutego 2008
Zapraszam na fotologa, gdzie zamieszczam fotografie swoich obrazów.

Fhttp://mejsmo.fotolog.pl/

    http://mejsmo.blogspot.com

marekejsmond@wp.pl malarstw malarstwo malarstwo malarstwo malarmalarstw malarstwo malarstwo malarstwostw malarstwo malarstwo malarstwo malarstw malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo

19:32, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2008
Jajo bajo - tekst: Monika Waraxa

MALARSTWO MARKEJSMONDA - ŚLUSARCZYKA 

3 lutego skończyła się wystawa Marka Ejsmonda- Ślusarczyka w Galerii Promocyjnej. Wystawa odbyła się z okazji wręczenia mu Nagrody Kwartalnika EXIT. W czasach, kiedy artyści również malarze, stawiają na pierwszym miejscu siebie i swoje koncepcje, Marek Ejsmond Ślusarczyk pozostaje niemadialny, niegadatliwy, taki trochę bardziej z boku. Dziś każdy artysta dysponuje pin kodem do swojej twórczości. Wymyśla go samemu, albo kurator mu pomaga.
Achtung, achtung drogi odbiorco!
Trzykrotne wprowadzenie nieprawidłowego pin kodu, spowoduje włączenie alarmu kompromitacji, i otwarcie systemu zapadni.

I już cię nie ma.
Nie kumasz? Przegrywasz! Bierność w ideologizowaniu, w przypadku malarstwa Marka Ejsmonda- Ślusaczyka, jest objawem bardzo pozytywnym. Bo jak to mówił Witold Gombrowicz: „im mądrzej, tym głupiej”.

Biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich żyje i maluje Marek Ejsmond - Ślusaczyk, jego postawa jest dosyć dziwaczna. Mocno się dzięki niej wyróżnia.
A artysta chyba powinien się wyróżniać.Kiedy inni dzięki swoim pin kodom, pozostają pod wpływem działania ochronnego klosza, zupełnie jak nieszczęśnik z reklamy Rutinoskorbinu, Marek Ejsmond- Ślusarczyk, a raczej jego obrazy, mimochodem są wyjątkowe, subtelne i bezpośrednie.
Dobry obraz się nie dopasowuje, to rzeczywistość zakrzywia się w jego obecności. Jak w scenach z przenoszeniem w czasie, w filmie Star trek.
Moim ulubionym obrazem jest, ten z dwoma wielkimi, czarnymi jajami na pierwszym planie, pt.: Kałkus. Wciągający, kojarzy mi się z działaniem Roberta Motherwella. Dwie, duże, zdecydowane, czarne plamy, mogą być kandydatami, na animatorów naszych wspomnień. Obraz, wciąga odbiorcę, o ile zidentyfikujemy dzięki niemu jakieś wspomnienie, uczucie, zapach, albo nastrój.
Dobra sztuka powinnainspirować odbiorcę. Wydaje się, że powstanie obrazu jest podporządkowane inspiracji artysty. Nie należy jednak zapominać o celowości tego działania, czyli o odbiorcy. A odbiorca, dziś jest piątym kołem u wozu, nie pasuje do tripletu: inspiracja- artysta- kurator.
Często wykwita totalne ubezwłasnowolnienie przeżyć, wrażeń i odczuć odbiorcy, na rzecz właściwej interpretacji. Skutkiem czego odbiorca odchodzi zawstydzony, bo nic nie rozumie. Tym częściej zastanawia się: co słychać u Radzia?
Z obrazami Marka Ejsmonda- Ślusarczyka jest jak z głaskaniem psa, albo kota.
Przyjemność tkwi w bezpośrednim kontakcie z żywą istotą. Dobry obraz też może nią być.

http://www.nobrain.pl/poradnik.slusarczyk.m.html

malarstw malarstwo malarstwo malarstwo malarstw malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo malarstwo

15:27, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 stycznia 2008
Relacja z portalu Artinfo.pl

Stosunki przestrzenne w Galerii Promocyjnej

http://www.artinfo.pl/?pid=events&sp=relation&id=8610&lng=1

 

Po ponad pięciomiesięcznym remoncie miłośnicy sztuki współczesnej znowu spotkali się w warszawskiej Galerii Promocyjnej. Pretekstem stał się wernisaż połączony z wręczeniem nagrody kwartalnika EXIT 2007, której beneficjantem został Marek Ejsmond-Ślusrczyk.

Nagroda ma wymiar promocyjno-honorowy, gdyż jej laureat opatrzony zostaje obszernym tekstem promocyjnym opublikowanym w Exicie, wystawą w Galerii Promocyjnej oraz otrzymuje statuetkę autorstwa Sylwestra Ambroziaka. Mimo, że w ślad za nagrodą nie idą wymierne korzyści finansowe, to ma ona duży prestiż, przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze kapituła jurorów nagrody w swoich wskazaniach idzie pod prąd modom i trendom, w sposób absolutnie obiektywny wskazuje na wartościowe osobowości artystyczne, nawet jeśli nie stoi za nimi spektakularny sukces medialny czy rynkowy, słowem wspiera te wartości, jakim hołduje także i sam Kwartalnik, wskazując często na zjawiska wartościowe, choć peryferyjne, niewielkie skalą czy niedostrzegalne w spektakularnie budowanej panoramie polskiej sztuki aktualnej. Drugi powód to lista laureatów nagrody, na której znalazły się takie nazwiska jak: Eugeniusz Markowski, Wojciech Prażmowski, Jerzy Truszkowski, Leszek Golec & Tatiana Czekalska, Jarosław Modzelewski, Józef Robakowski, Piotr Wachowski, Krzysztof M. Bednarski, Andrzej Cisowski i Mariusz Woszczyński. W takim gronie każdy twórca znajdzie się chętnie.

Laureat nagrody za 2007 r. należy obok Piotra Wchowskiego, do najmłodszych osób uhonorowanych tym wyróżnieniem. Jak przyznał Jacek Werbanowski, redaktor naczelny Exitu i kurator Galerii Promocyjnej, kapituła wybierając spośród trzech nominowanych, decyzję podjęła szybko i jednogłośnie, nie mając wątpliwości w czyje ręce skierować statuetkę autorstwa Ambroziaka. Doceniła w twórczości Ejsmonda konsekwencję w tworzeniu własnego, niepowtarzalnego języka wypowiedzi, oraz nadzieję płynącą z jego prac, na to że we współczesnym świecie sztuki jest miejsce na malarstwo w najbardziej tradycyjnym tego słowa znaczeniu.

Na wystawie w Galerii Promocyjnej autor zaprezentował zestaw swoich najnowszych prac, które dokumentują pewną ewolucję jego twórczości, choć dotyczy ona jedynie środków formalnych, jakimi posługuje się malarz. Niezmienny pozostał abstrakcyjno - biomorficzny język obrazowania i surrealne traktowanie przestrzeni. Wzbogacona została natomiast paleta barw, gdzie obok błękitów, bieli i czerni pojawiły się formy połyskliwe srebrzyste, złote i ceglasto-brązowe. Kładzione w sposób właściwy lakierom, poprzez swoją błyszcząca strukturę nadają ostatnim obrazom Ejsmonda jeszcze większą przestrzenność, a jednocześnie kreują aspekt dekoracyjny, tych i tak już bardzo wyrazistych płócien.

Agnieszka Gniotek, Artinfo.pl

 

12:20, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 stycznia 2008
DobraEnergia - Galeria Podlaska, 1 - 28 lutego 2008r.

"DobraEnergia"

jest to malarstwo poświęcone śladom pozostawionym przez człowieka i jego działalność.
Cykl obrazów przedstawia budowle industrialne - wygasłe i opuszczone elektrownie, będące pamiątką po cywilizacji i bytności człowieka na Ziemi - co po sobie pozostawił.
Sposób przedstawienia został bardzo uproszczony - na obraz składają się relacje pomiędzy pierwszym a ostatnim planem, kontrast blisko - daleko, człowiek - wszechświat.
Paleta barwna bardzo typowa dla artysty - surowa i zimna, pierwszy plan to biel, która stanowi zarówno akcent tematyczny jak i kompozycyjny. Artysta stawia pytania o kondycję i sens ludzkości.

Cykl malarski pt. DobraEnergia został zrealizowany dzięki pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - ze środków Funduszu Promocji Twórczości

wystawie patronuje: www.termodom.pl

"DobraEnergia"

Twórczość Marka Ejsmond - Ślusarczyka jest to malarstwo szczególnego rodzaju. Przygląda się malarstwu - językowi malarstwa z dużym dystansem i skupieniem. Ejsmond-Ślusarczyk za pomocą swojej sztuki toczy nieustanny dialog z czasem i przestrzenią. Dialog naznaczony jest powagą. Stawką jest zrozumienie natury naszej obecności w czasie i przestrzeni, nasze relacje z nimi, powody niemożności ich ogarnięcia i opisania słowem czy obrazem. Jego twórczość cechuje duży rygor i oszczędność środków wyrazu. Ta narzucona sobie dyscyplina stanowi zabezpieczającą tamę przed zalewem tak powszechnych w jego pokoleniu, przelicytowujących się medializmów czy dydaktyzmów. Ejsmond-Ślusarczyk żyje sztuką i dla sztuki. Obserwuje i kontempluje naturę, kontrasty i zgrzyty na jej styku z cywilizacją. W sztuce, w malarstwie widzi sposób na znalezienie modus vivendi. Jego dużych rozmiarów, kompozycje tchną harmonią. Chociaż często czuje się w nich niebezpieczeństwo i jakieś zagrożenie istniejące lub dopiero mogące nadejść. Nic i niczego nie naśladuje.O swoich obrazach pisze: „ Obraz jest zamkniętym światem, istniejącym w oderwaniu od rzeczywistości. Moje obrazy mogą kojarzyć się z naturą lub rzeczywistymi przedmiotami.” Zarówno wybór tematu, jak i najdrobniejsze elementy budowy dzieła są wykorzystywane jako instrumenty wewnętrznej informacji, np. kolor w oderwaniu od pierwotnego znaczenia, ekspresja gestu… Zestawienia barw, kompozycja mają służyć refleksji nad treścią obrazu, odwracać uwagę od panującego w świecie chaosu. Autor definiuje misję swojego malarstwa:„Czas wielkiego przepływu informacji dla sztuki stał się czasem ucieczki od niej. Obraz zawęża gamę poruszanych problemów. Sztuka dla sztuki, sztuka – schronienie, ucieczka w najbardziej intymne obszary.”           Gdybyśmy mieli scharakteryzować twórczość Marka Ejsmonda–Ślusarczyka musielibyśmy mówić o abstrakcji, przetworzeniu rzeczywistości w abstrakcyjną kompozycję, o wartościach kolorystycznych, dotykowych w budowie przestrzeni przy pomocy najprostszych środków. Artysta w swym malarstwie zajmuje się samym obrazem jako autonomicznym tworem, ale zawsze interesuje go również proces jego powstawania – sam w sobie rozumiany jako problem artystyczny. Jego sztuka karmi się wewnętrznymi skokami wrażliwości, wyobraźni, cierpliwie doskonalonego warsztatu i konsekwentnego poszukiwania własnych środków wyrazu dla wyartykułowania własnej prawdy o świecie. 

 

prof. Marek Wyrzykowski,

warszawska ASP, Wydział Malarstwa

 

16:47, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 grudnia 2007
W styczniu 2008 roku zapraszam na wystawę malarstwa pt. Stosunki przestrzenne w Galerii Promocyjnej w Warszawie.

Tekst Dagmary Babińskiej do wystawy w Galerii Promocyjnej

Pracownia Marka Ejsmonda – Ślusarczyka znajduje się na warszawskiej Pradze w jednym z nieczynnych kompleksów fabrycznych. Pokonanie dwustumetrowej drogi, dzielącej to miejsce od głównej ulicy, pozwala poczuć klimat szarej, robotniczej dzielnicy. To ważne. Język malarski Ejsmonda jest czuły na zarejestrowane podczas poruszania się po mieście detale. Jego malarstwo zanurzone jest po brzegi w abstrakcji. Ale nie jest to abstrakcja mająca za główny cel przeciwstawianie się figuratywności, czy wyrzeczenie tradycji i wartości humanistycznych sztuki. To abstrakcja konstruktywna, poszukująca uniwersalnych momentów w kształtach, w układach przestrzennych. Rozpatrująca czyste płótno jako siatkę nieskończonych możliwości, stworzoną przez punkty kompozycyjne znajdujące się na przecięciu linii wzroku. Walka z obrazem rozpoczyna się od próby znalezienia tych punktów. Kompozycja obrazu nie powstaje w oparciu o uproszczenie istniejącego układu przestrzennego. W tym znaczeniu nie stanowi zmodyfikowanego, ustrukturyzowanego krajobrazu rzeczywistego, lecz próbę stworzenia autonomicznego świata, układu rządzącego się wewnętrznymi prawami, z własnym systemem grawitacji.Marek Ejsmond-Ślusarczyk tworzy kompozycje w sposób intuicyjny, malując wprost na płótnie, bez uprzednich szkiców. Trudno nie oprzeć się porównaniu z projektami Keitha Harringa, rozpoczynającego obraz czy graffiti w jednym rogu, przesuwając się centymetr po centymetrze w przeciwny. Kompozycje Ejsmonda powstają powoli, przez wiele dni, czasem tygodni.       Decyzja – jedna z najtrudniejszych w życiu malarza – czy obraz jest skończony, bywa często weryfikowana. Ejsmond nie blefuje, że wie, nie wydaje kategorycznych sądów. Szuka, zmienia, wraca, płótno zawsze pozostaje plastyczną przestrzenią, gotową poddać się kolejnej modyfikacji.Na początku była elipsa. Tajemniczy kształt, który przetrwał prób czasu i autokrytycyzm autora. Wziął się z dzieciństwa, z godzin spędzonych przy kuchennym stole dziadków, skąd roztaczał się widok na odległe topole. Po zmrużeniu oczu zamieniały się w poruszane wiatrem elipsy. Stały się symbolem przyrody idealnej, pozbawionej obecności człowieka. Po latach powróciły pod postacią czubków drzew widzianych przy śniadaniu. Ejsmond przez cały czas jest otwarty na eksperymenty, bada, jak daleko może się posunąć w różnorodności środków artystycznych, by jego płótna nie rozpadły się, aby eleganckie, skupione kompozycje wytrzymały. Pojawia się mięsista faktura, kolor kładziony bez wyraźnego konturu.I jeden z najodważniejszych  i chyba z najbardziej dramatycznych dla malarza środków – zamalowywanie fragmentów ukończonego płótna. Eksperymentowanie z narzucaniem wewnętrznej ramy, kładzenie kryjącej farby, zajmującej czasem większą część płótna. I tylko niekiedy, przy odpowiednim kącie padania światła możemy dostrzec zarys utraconej kompozycji, przeczucie wewnętrznego , zakrytego kosmosu. W najnowszym cyklu obrazów ‘Dobra Energia’ pod postacią swoich produktów wkracza człowiek.. Pojawia się motyw fabryki, elektrowni, kontrastujący na różnych planach z elipsami. W najnowszych, jeszcze mokrych płótnach, elipsy układają się w koncentryczne lub falowe układy, powiązane między sobą stosunkiem odpychania i przyciągania. Wyczuwa się wibrującą energię, stan napięcia.  To rozedrganie jest dużym zaskoczeniem w wywarzonych, skupionych do tej pory kompozycjach. I rzecz zaskakująca. Malowanie jest zajęciem wymagającym samotności nawet, jeśli pracownię dzieli się z kilkom osobami. Ejsmondowi często towarzyszy przyszły oglądający. Malując, autor myśli o odbiorcy, ale nie w kategoriach utylitarnych czy merkantylnych, zadaje sobie pytanie: co sam chciałby zobaczyć, gdyby znalazł się po drugiej stronie, stronie odbioru.Obrazy Ejsmonda rozwijają się w czasie oraz pod wpływem zmieniającego się światła. Powściągliwie stosowane zabiegi formalne pozwalają powoli odkrywać obrazy. Połyskliwe plamy podporządkowane światłu pór dnia ulegają transformacji. To nie jest malarstwo spektakularne, widowiskowe, obrazoburcze czy walczące. To malarstwo wyciszenia i ukrytych pod powierzchnią źródeł, wytrwale dążących w wyznaczonym kierunku.Czy malarstwo Ejsmonda opowiada historie? Pytanie tak samo niewygodne, jak zastanawianie się nad posiadaniem talentu. Dla autora jest to snucie niekończącej się opowieści o czymś, co miało miejsce dziesięć tysięcy lat temu. O planecie idealnej, bez śladu człowieka. Mówienie subtelnych ruchach materii pośród krajobrazu doskonałego. W jaki zatem sposób można przyjąć pojawienie się motywu elektrowni, człowieka i nieodłącznego od niego przemysłu, zawłaszczanie przestrzeni krajobrazu? Załóżmy, że malarz snuje opowieść o czymś, co było czterdzieści tysięcy lat temu. Może próbuje sprostać marzeniom i wyobraźni małego chłopca, dla którego opowiadania Stanisława Lema były dziecięcą biblią. Ale jednocześnie zanurza swoje obrazy w bezczasie, w konsystencji, która wbrew przyzwyczajeniom świata mechanistycznego, dopuszcza cos, czego na nich nie ma? Czy można się przed tym powstrzymać? Oglądając kolejne płótna, czy zmierzając na wystawę Ejsmonda, zawsze mam nadzieję, że wreszcie zobaczę Argonautów, zanurzonych w klasycznej mitologii zdobywców Złotego Runa, a jednocześnie przemierzających galaktyki w poszukiwaniu tajemnic kosmosu w dalekiej przyszłości. Nasze umysły są skłonne do podobnych asocjacji i nie burzą się przeciw odwróconej chronologii, tak jak nie budzi poczucia dyskomfortu krajobraz zanurzony w prehistorii i przyszłości naszej planety. Nawet bez obecności człowieka.Marek Ejsmond-Ślusarczyk jest twórcą konsekwentnym. Świadomie podejmuje decyzje dotyczące malowanych płócien, rozwoju i kariery. Posiada rzadką dziś cechę wśród twórców młodego pokolenia – rezygnowania. Dokonywania selekcji z myślą o dłuższej perspektywie czasowej. Bezlitośnie ocenia namalowane przed laty obrazy i – niezadowolony – przemalowuje. Podobnie rezygnuje z kontaktów zawodowych, jeśli nie w pełni odpowiadają jego wyobrażeniom. Siedem lat temu, po skończeniu studiów, wybrał drogę solisty, nie wiązania się z żadną grupą, galerią, instytucją i jest jej wierny do dziś. Przyznaje się do momentów zwątpienia, ale ufa intuicji i swojej osobowości. Przyznanie nagrody kwartalnika EXIT jest dowodem, że warto zaryzykować i poszukać swojego, przyjaznego miejsca w jakże pięknym i bezlitosnym świecie sztuki współczesnej.Okna obecnej pracowni Marka Ejsmonda-Ślusarczyka wychodzą na pusty plac pokryty ceglanymi odłamkami po wyburzonej przedwojennej kamienicy. Niebawem przekonamy się, w jakie formie znajdziemy je na płótnach. ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond

Dagmara Babińska   ur. 1980, filolog, historyk sztuki, kurator. Publikuje teksty poświęcone sztuce  

Cykl malarski pt. STOSUNKI PRZESTRZENNE został zrealizowany dzięki pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - ze środków Funduszu Promocji Twórczości

Więcej w Exicie nr 4(72)2007

11:38, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 grudnia 2007
Słowem wstępu cos o mnie, a dalej zobaczymy.

MarekEjsmond-Ślusarczyk

obrazy pod tymi linkami :

www.mejsmo.fotolog.pl

http://www.sztuka.net/palio/html.run?_Instance=www.sztuka.net.pl&_PageID=445&newsId=10321&callingPageId=485&_CheckSum=-1633276498

http://www.magazynsztuk.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=65

http://prezentacje.o.pl/?prezentacja_id=838&action=images

Studiował na Wydziale Malarstwa warszawskiej ASP.

Dyplom w pracowni malarstwa sztalugowego prof. Wiesława Szamborskiego

obronił w 2000 r. zdobywając wyróżnienie rektorskie.

Jako asystent pracował w macierzystej uczelni w latach 1997 - 2003.

Równolegle do malarstwa sztalugowego zajmuje się

 pracą dydaktyczną

w obrębie sztuk wizualnych.

Obecnie jest związany z Pracownią 103 na warszawskiej Pradze.  

Nagrody i stypendia:

2007  -  Nagroda Kwartalnika  EXIT - nowa sztuka w Polsce

2007  -  Stypendium Funduszu Promocji Twórczości MKiDN 

2006  -  II Warszawski Festiwal Sztuk Pięknych - 3 nagroda

http://www.wfsp.pl/document.php?did=384

2004  -  Nagroda Wojewody Zachodniopomorskiego, 

           XX Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego  

Ważniejsze wystawy:

2008  - DobraEnergia - Galeria Podlaska, Biała Podlaska (indyw.)

2008  - Stosunki przestrzenne - Galeria Promocyjna, Warszawa(indyw.)

2007  - I Międzynarodowe Biennale Obrazu „Quadro - art 2007” – Pałac Poznańskich, Łódź

2007  - Pracownia 103 – pokaz obrazów – SWPS, Warszawa

2007  - Biennale Malarstwa „Bielska Jesień” – Galeria Bialska BWA, Bielsko-Biała   http://www.galeriabielska.pl/biennale/lista%20artystow.htm

2007  - Triennale Polskiego Malarstwa Współczesnego „ Jesienne Konfrontacje” – BWA, Rzeszów

2007  - 3 strony malarstwa – InfoGaleria, Warszawa

2007  - DobraEnergia - Galeria Tygmart, Warszawa   (indyw.)

2006  - Nowe tendencje w malarstwie polskim – Galeria Miejska BWA  Bydgoszcz    http://www.artserwis.pl/index.php?_nw=1&pid=3137

2006  - Obrazy 2004-2006 - Oficyna Malarska, Warszawa  (indyw.)

2006  - Międzynarodowe Biennale Sztuki w Kostaryce “Man + Woman = Creation” - Galeria Sophia Wanamaker (współpraca – Monika Loster)

2006  - Warszawa w Berlinie. Współczesne malarstwo polskie.  – Kommunale   Galerie, Berlin

2006  - 10 obrazów spokojnego człowieka   – Galeria DAP, Warszawa    (indyw.)

2006  - Warszawa w Sofii. Współczesne malarstwo polskie. – Galeria ZAB, Sofia

2006  - II Warszawski Festiwal Sztuk Pięknych  – wystawa pokonkursowa - Galeria DAP

2005 - I Warszawski Festiwal Sztuk Pięknych – Galeria DAP, Warszawa

2005 - Sferapodmiejska –  Galeria Promocyjna, Warszawa  (indyw.)

2004 - INVENTUM – Czarnagaleria - Fabryka Trzciny, Warszawa

2004 - XX Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego, Zamek Książąt Pomorskich, Szczecin

2003 - Ziemia – 4 elementy – Muzeum Ziemi PAN, Galeria DAP, Warszawa

2002 - Ziemia – natura rzeczy – Galeria DAP, Warszawa

2002 - Polish Current Art – Galeria Miejska – Bańska Bystrzyca, Słowacja

2001 - Rudy Ślusarz – Galeria Prezydencka, Warszawa  (indyw.)

2000 - Wystawa Dyplomowa – Galeria Studio/Warszawa, Muzeum Sztuki Współczesnej, Radom     ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond

ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond ejsmond

18:02, marekejsmond
Link Dodaj komentarz »